historia
Odchudzanie

Moja historia

O tym, że da się schudnąć – w świetle mojej historii…

O tym, że da się schudnąć słyszymy wiele, z różnych źródeł, z różną intensywnością. Tak naprawdę zawsze wierzyłam w to, że z ogromną chęcią, zapałem i motywacją można zrzucić zbędne kilogramy i w końcu cieszyć się własną sylwetką. Mogłam wówczas podać mnóstwo przykładów ludzi, którzy podjęli skuteczną walkę z otyłością. To oni głównie stanowili dla mnie swego rodzaju determinant, pozwolili wierzyć, że można, jeśli się chce… Dziś sama jestem przykładem dla innych.

Po wielu próbach i licznych zmaganiach udało mi się w końcu osiągnąć ten wymarzony cel. Schudłam 15 kilogramów w przeciągu półtora roku. Sukces zawdzięczam własnej woli walki, przejściu na zdrowy tryb życia, uprawianiu sportu i pewnym, magicznym suplementom diety.
Początki „walki”

Nigdy nie byłam osobą otyłą, w dosłownym tego słowa znaczeniu. W pewnym okresie życia, a mówiąc ściślej: w fazie dojrzewania, sporo jednak przytyłam, co niestety utrzymywało się przez wiele, następnych lat. Miałam na tym punkcie wiele kompleksów. Nie czułam się dobrze w swoim ciele. Dziś mogę chyba nawet powiedzieć, że nie czułam się wtedy kobietą. Dość duża nadwaga sprawiała, że przede wszystkim przestałam ubierać się kobieco. W wieku 22 lat nosiłam workowate spodnie, za duże bluzy i swetry, by „zatuszować” problem nadwagi, co w rzeczywistości jeszcze bardziej go uwidaczniało. Dziś to wiem – wtedy zupełnie nie zdawałam sobie z tego sprawy. Dodatkowym problemem był fakt, że chyba nawet w pewnym stopniu uzależniłam się od „śmieciowego” jedzenia, niezdrowych napojów i słodyczy. Należę raczej do osób cierpliwych, zdeterminowanych, osiągających swoje cele, ale na polu odchudzania wszystkie te cechy legły gdzieś w gruzach. Nie potrafię wymienić liczby moich podejść i prób odchudzania – było ich tak wiele…
„Od poniedziałku”

„Dziś mogę jeszcze sobie pozwolić na małe co nieco, ale od poniedziałku definitywnie przechodzę na dietę” – tak mniej więcej brzmiało zdanie wypowiedziane przeze mnie setki razy. Naprawdę wierzyłam, że od następnego poniedziałku wezmę się za siebie i w końcu uda mi się schudnąć. Rezultat postanowienia? Faktycznie, przychodził poniedziałek, miałam mnóstwo energii i zapału. Przechodziłam na dietę, która w efekcie trwała mniej więcej do piątku. Weekend – pełne pole do popisu, bo przecież mogę znów zacząć „od poniedziałku”. Najdłużej wytrzymałam chyba dwa tygodnie na diecie. Stan taki trwał przez kolejne dwa lata. Udawało mi się schudnąć, ale po pewnym czasie znów powracałam do początkowej (niechcianej!) wagi. Co się zmieniło? Moje nastawienie – tak mogę to chyba ująć najprościej
Niech twoje pożywienie będzie lekarstwem, a lekarstwo pożywieniem

Mądre słowa Hipokratesa stanowią dziś dla mnie ważną zasadę, której się trzymam i którą powtarzam innym. Raz a porządnie postanowiłam prowadzić zdrowy styl życia i tak jest do dziś. Postawiłam na zdrowe jedzenie, które okazało się po prostu smaczne! Przy okazji odkryłam swoje zdolności kulinarne, o czym wcześniej nie mogłam się przekonać, jadając szybko i niezdrowo. Zrezygnowałam ze słodyczy, fast foodów, gazowanych i słodkich napojów. Zaczęłam kompletować przepisy kulinarne. Gotowałam dla siebie i bliskich

Jadłam systematycznie, przyjmowałam pięć lekkich posiłków dziennie, w regularnych odstępach czasu. Jadłam dużo warzyw i owoców. Mama sprezentowała mi parowar. Tak to się właśnie zaczęło. Stało się to swego rodzaju nawykiem, a że słowo „nawyk” ma trochę pejoratywne znaczenie, wolę powiedzieć, że stało się to po prostu moim nowym stylem życia. Ciężko powrócić do dawnego trybu, jeśli nagle zauważa się olbrzymie rezultaty, a z ust rodziny i znajomych słyszy się same komplementy. Było to dla mnie dodatkową motywacją. Z czasem przyszedł też czas na sport.
W zdrowym ciele zdrowy duch

Tak bardzo wkręciłam się w zdrowy styl życia, że zaczęłam także uprawiać sport, co wcześniej przychodziło mi z wielkim trudem. Odkryłam swoją prawdziwą pasję – bieganie! Od roku regularnie uprawiam jogging. Biegam trzy razy w tygodniu, przez około 40 minut. W okresie zimowym jeżdżę na rowerku stacjonarnym – nigdy nie zapomnę momentu jego kupna, dźwigania do domu i wielogodzinnego montażu z przyjaciółką 😉 Łączę ćwiczenia aerobowe z anaerobowymi. W domu ćwiczę też mięśnie brzucha, pleców i ramion – korzystam ze specjalnych treningów na płytach dvd. Czuję się lekko, świeżo, zdrowo. Mam więcej energii, świeższy umysł, jestem po prostu szczęśliwsza!
Dodatkowe wsparcie – suplement

Jako że sport stał się nierozerwalną częścią mojego życia, postanowiłam sięgnąć po suplementy diety, które byłyby w stanie dodać mi więcej energii do systematycznej, dłuższej i cięższej aktywności fizycznej. Koleżanka poleciła mi wówczas suplement – preparat zawierający w swoim składzie guaranę, jagodę Acai, paprykę Cayenne, zieloną herbatę oraz Acetyl L-karnitynę. Jest to suplement, który wspomaga kurację odchudzającą, w znacznym stopniu przyspiesza metabolizm, zwiększa spalanie tłuszczu, a dodatkowo dodaje też energii i eliminuje zmęczeniem, co w moim przypadku okazało się strzałem w dziesiątkę. Używam tego suplementu do dnia dzisiejszego.
Rezultat: szczuplejsza, szczęśliwsza – to ja!

To ja – teraz mogę śmiało powiedzieć, że jestem sobą i taką właśnie siebie lubię. Nie muszę już ukrywać się pod fałdami ubrań (innymi fałdami też 😉 ) Dalej prowadzę zdrowy tryb życia, ale nie odmawiam sobie wszystkiego. Czasem pozwolę sobie na ulubione ciasto i dużą porcję czekoladowych lodów podczas oglądania serialu. Dużo ćwiczę i nadal stosuję suplement suplement. Cieszę się, że teraz to ja mogę być tą, która stanowi wzór i motywację dla innych, walczących z nadwagą.

Polecane:

audioxen tabletki I calminax opinie użytkowników I snoril sklep I artroser opinia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *